Odważyłem się napisać ten post po ostatnim czasie, w którym razem z moją Rodziną doświadczyliśmy dość trudnych, pełnych najróżniejszych emocji i stresu chwil. Były to emocje skrajne, różne i sięgające głęboko, do naszych wnętrz. Relacje rodzic – dziecko, dziecko – rodzic.
Chwile, w których rodzic martwiąc się o dziecko które opuszcza rodzinny dom, zaczyna podejmować autonomiczne decyzje – niekoniecznie zgodne z oczekiwaniami rodziców.
Chwile, w których rodzic – aby być dobrym rodzicem, przyjacielem, wsparciem i wreszcie człowiekiem, musi pozwolić na podejmowanie decyzji przez dziecko, nawet jeśli będzie to wiązało się z różnymi nie do końca pozytywnymi konsekwencjami. Doszedłem do różnych wniosków. Między innymi: najważniejsza jest ROZMOWA. Wysłuchanie tego, co mówi jedna i druga strona. To właśnie SŁUCHANIE tego, co chce nam powiedzieć druga strona jest NIEZWYKLE ISTOTNE.
Odwaga.
To kolejny aspekt dobrze przeprowadzonej rozmowy na trudne tematy.
Odwaga do tego, aby przełamać się i powiedzieć to, co siedzi w nas bardzo głęboko. To emocje, uczucia czyli te rzeczy, niby tak proste a jednocześnie tak bardzo trudne aby je zwerbalizować, powiedzieć najbliższym, co w nas głęboko siedzi. Co boli. Jeśli nie powiemy tego, będziemy to w sobie trzymać – to będzie bolało coraz bardziej. Będzie rosło, kumulowało się w nas. To tak jak z tamą, która ma mechanizm do regulacji zrzutu wody. Jeśli mechanizm działa poprawnie – kiedy zwiększa się ilość wody napierający na tamę – zrzuca nadmiar, aby nie doszło do katastrofy. Wyobraźmy sobie, że mechanizm ten jest zablokowany. Napór wody jest coraz większy, aż w końcu tama pęka, wywołując totalny kataklizm.
Tak właśnie jest z zatrzymywanymi emocjami, niewypowiedzianymi kiedy jest na to pora i miejsce (właśnie trudne rozmowy). Ciągłe wstrzymywanie emocji w lęku przed ich uzewnętrznieniem to tak, jakby ktoś podczas konserwacji tamy omijał serwisowanie i przeglądy techniczne mechanizmu odpowiedzialnego za zrzut napierającej wody.
Wszystko kumuluje się w naszym ciele, powodując napięcia. Jeśli znamy tylko mechanizm kumulowania napięć możemy spodziewać się, że napięcia w naszym ciele zaczną przeobrażać się w stany chorobowe, które… Czy muszę pisać dalej? Chyba każdy dobrze zdaje sobie sprawę z tego.
Kto z Was moi Drodzy zwrócił uwagę na Wasze ciała, jak reagują w trakcie bardzo trudnych rozmów? Nasze ciało potrafi podczas przypływu emocji pocić się, dygotać, trząść się, możemy mieć mdłości, niemalże czuć torsje… Tak bardzo stres i emocje wychodzą z ciała.
Zamiast ciągle chować trudne emocje, problemy, nierozwiązane sprawy po dywan – wyrzućmy te śmieci na środek. Razem łatwiej jest je posprzątać.
Często moim Pacjentom, którzy przychodzą z różnymi problemami przytaczam słowa piosenki Budki Suflera: …a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Tak moi Drodzy. Nic nie trwa wiecznie. Trudne chwile nie trwają w nieskończoność – choć nam wydaje się, że ten czas się dłuży, w przeciwieństwie do miłych i radosnych chwil w naszym życiu.
Bardzo chcę podziękować naszemu dorosłemu Synowi, który może być wzorem do naśladowania. Który potrafi podczas trudnych rozmów przełamać się, wysłuchać i powiedzieć co go boli. Z chłopca przeobraził się w dojrzałego, odpowiedzialnego mężczyznę – z którego byłem, jestem i będę dumny. Kiedyś uczył się ode mnie – a dziś ja uczę się od niego. To niesamowite widzieć, jaki wpływ mamy na dzieci a dzieci na nas.
Bardzo chcę podziękować naszej nastoletniej Córce. Nie przypuszczałem, że w chwilach, gdzie emocje sięgają zenitu a stres jest wręcz namacalny, będzie potrafiła być taka dorosła – jednocześnie dając mi wsparcie i siłę do przezwyciężenia. Będzie potrafiła wytłumaczyć, pokazać inną perspektywę. Widzisz, jak z małej dziewczynki, którą nosiłeś na barana przeobraża się w coraz bardziej dojrzałą, mądrą i odpowiedzialną kobietę. Uczyłem Cię jeździć na rowerze – dziś Ty uczysz mnie utrzymania równowagi w życiu pełnym skrajnych emocji. Wyrastasz na niesamowitą kobietę. I choć pamiętam Cię, kiedy malutka dziewczynka cała ubierałaś się na różowo – widzę, jak paleta barw w Twoim życiu zaczyna się rozrastać. I świetnie potrafisz korzystać z niej malując życie – nasze również.
Kochani rodzice, dedykuję Wam ten krótki post z nadzieją, że będziecie w stanie wysłuchać swoich dzieci, dawać im przestrzeń – zarówno w rozmowach jak i w życiu. Rozmawiajcie ze swoimi dziećmi. Choć rozmowy mogą być bardzo trudne i może być dużo płaczu to pamiętajcie że: po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój.
Kochane Dzieci, kochamy Was BARDZO.
Dziękuję Wam za inspirację – nie jedną.
Wasi nauczyciele i uczniowie.
Wasi przyjaciele.
Wasi Rodzice.